Kategorie: Wszystkie | Other | Paleo-SETI | Religia | Rozważania
RSS
środa, 18 lutego 2009
007 - Kto zabił najwięcej?

    Dzisiaj będzie krótko. Chciałbym przedstawić tutaj "rekordy" w postaci liczby ofiar, jakie mają na swoim koncie poszczególne "systemy".
    Wszyscy potępiamy nazizm, bo tak trzeba. Tylko dlaczego pozwalamy młodzieży chodzić w koszulkach Che? Hitler był zły, cała reszta jak widać nie. Do samodzielnych przemyśleń:

Pojedynczy człowiek - Thug Behram - 931 osób
Nazizm - 60 milionów
Komunizm - 100 milionów ludzi.
Kościół Katolicki - >> 150 milionów

Dane oczywiście szacunkowe. Ich liczby mogą odbiegać od rzeczywistości z braku większej liczby dowodów. Ale tylko w górę!

Źródła:
Stéphane Courtois, Nicolas Werth, Jean-Louis Margolin, Karel Bartosek: Czarna księga komunizmu. Zbrodnie, terror, prześladowania. Warszawa: Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 1999, ss. 25, 26. ISBN 83-7180-326-5.
http://prochitano.ru/archives/944
http://www.geocities.com/chrisf_76/miliony.htm
http://www.janowski.rzeszow.pl/news2/arch_static.php?id=335

21:13, pervertor , Other
Link Komentarze (7) »
niedziela, 15 lutego 2009
006. Biblijne ciekawostki - część druga tzw. krytykująca

    Nie można wybierać z biblii tylko tego co się chce. Bądźmy konsekwentni. Albo wierzycie we wszystko co tam napisane, albo nie wierzycie wcale. Czasami spotykamy różnym odszczepieńców którzy noszą przy sobie biblię, a na każdą sytuację mają swój własny wers tłumaczący jak mają postąpić. Ale w takim razie, czy znają też fragmenty, których wcielenie w życie zapewniłoby im nawet dożywotni pobyt w więzieniu?
    Zanim przejdę do swojego wywodu, polecam gorąco ciekawy eksperyment człowieka, który postanowił żyć rok zgodnie z nakazami biblii. Wyjątkowo racjonalnie i obiektywnie przedstawiony dokument, znajdziecie poniżej:

 


No a teraz czas na biblijne „kwiatki”:

Księga wyjścia, rozdział 21, wers 7:
    Jeśliby ktoś sprzedał swą córkę w niewolę jako niewolnice, nie odejdzie ona, jako odchodzą niewolnicy.
    Innymi słowy, sprzedac córke na niewolnika, grzechem nie jest.

Księga wyjścia, rozdział 35, wersy 2-3:
    Sześć dni będziesz wykonywał pracę, ale siódmy będzie dla was świętym szabatem, odpoczynku dla pana; ktokolwiek zaś pracowałby w tym dniu, ma być ukarany śmiercią. Nie będziecie rozpalać ognia w dniu szabatu w waszych mieszkaniach.
    Czyli każdy lekarz, farmaceuta, czy też pan z PKS-u, który miał czelność odwieźć Cię do domu w niedziele zasługuje niechybnie na śmierć. A ty sam zamarzniesz w domu, którego nie wolno Ci ogrzać.

I List do Koryntian, rozdział 11, wers 14:
    Czyż sama natura nie poucza nas, że hańbą jest dla mężczyzny nosić długie włosy, podczas gdy dla kobiety jest to właśnie chwałą? Włosy bowiem dane jej zostały za okrycie.
    Zamiast komentarza rysunek:



Księga Kapłańska, rozdział 15, wersy 19-24:
    Jeżeli kobieta ma upławy, to jest krwawienie miesięczne ze swojego ciała, to pozostanie siedem dni w swojej nieczystości. Każdy, kto jej dotknie, będzie nieczysty aż do wieczora.  Wszystko, na czym ona się położy podczas swojej nieczystości, będzie nieczyste. Wszystko, na czym ona usiądzie, będzie nieczyste.  Każdy, kto dotknie jej łóżka, wypierze ubranie, wykąpie się w wodzie i będzie nieczysty aż do wieczora. Każdy, kto dotknie jakiegokolwiek przedmiotu, na którym ona siedziała, wypierze ubranie, wykąpie się w wodzie i będzie nieczysty aż do wieczora. Jeżeli kto dotknie się czegoś, co leżało na jej łóżku albo na przedmiocie, na którym ona siedziała, będzie nieczysty aż do wieczora.  Jeżeli jaki mężczyzna obcuje z nią wtedy, to jej nieczystość udzieli się jemu i będzie nieczysty siedem dni. Każde łóżko, na którym się położy, będzie nieczyste.
    No tu już się zaczyna robić ciekawie. A jakże temu zaradzić mamy o wielmożny Boże? Zamykająć kobiety na tydzień w klatkach? Bez komentarza…

Księga Powtórzonego Prawa, rozdział 21, wersy 18-21:
    Jeśli ktoś będzie miał syna nieposłusznego i krnąbrnego, nie słuchającego upomnień ojca ani matki, tak że nawet po upomnieniach jest im nieposłuszny,  ojciec i matka pochwycą go, zaprowadzą do bramy, do starszych miasta, i powiedzą starszym miasta: «Oto nasz syn jest nieposłuszny i krnąbrny, nie słucha naszego upomnienia, oddaje się rozpuście i pijaństwu».  Wtedy mężowie tego miasta będą kamienowali go, aż umrze.
    Czy ja dobrze rozumiem? Zamiast zatrudniać popularną nianię z reality show, powinienem po prostu zaopatrzyć się w kilogram kamieni. Wyjdzie taniej i efektywniej.

List do Rzymian,  rozdział 3, wersy  21–26:
    Ale teraz jawną się stała sprawiedliwość Boża niezależna od Prawa, poświadczona przez Prawo i Proroków. Jest to sprawiedliwość Boża przez wiarę w Jezusa Chrystusa dla wszystkich, którzy wierzą. Bo nie ma tu różnicy:  wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej,  a dostępują usprawiedliwienia darmo, z Jego łaski, przez odkupienie które jest w Chrystusie Jezusie.  Jego to ustanowił Bóg narzędziem przebłagania przez wiarę mocą Jego krwi. Chciał przez to okazać, że sprawiedliwość Jego względem grzechów popełnionych dawniej - za dni cierpliwości Bożej - wyrażała się  w odpuszczaniu ich po to, by ujawnić w obecnym czasie Jego sprawiedliwość, i [aby pokazać], że On sam jest sprawiedliwy i usprawiedliwia każdego, który wierzy w Jezusa.
    A więc jasne jest, że wszyscy ludzie na świecie zgrzeszyli, a przebaczenie otrzymają jedynie dzięki Jezusowi, który to robi oczywiście za darmo. Niestety kościół ma odmienne zdanie. W 1854 ustanowiono dogmat mówiący że Maryja jest bez grzechu. Poza tym, odkupienie bez pomocy kościoła jako wspólnoty jest niemożliwe, a każdy klecha za usługi swoje opłaty oczywiście pobiera.

List do Rzymian, rozdział 3, wers 10:
    jak jest napisane:  Nie ma sprawiedliwego, nawet ani jednego,
    Tak  być nie może. Nie ma nieomylnych ludzi? Są! Dekret z 1870 roku ustanawia papieża nieomylnego w sprawach wiary.

Księga Wyjścia, rozdział 20, wersy 3–5:
    Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!  Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią!  Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą.
    Tutaj się zaczyna robić ciekawie. Po pierwsze kościół niewygodny fragment usunął ze swojego dekalogu: kult obrazów. Wejdźcie do jakiegokolwiek kościoła i sprawdźcie jak sprawa wygląda. Do tego dochodzą chodzące po domach wszelakie cudowne figurki. I czyż nie okazuje się że chrześcijaństwo to religia politeistyczna? Mamy boga w trzech osobach. W porządku. Ale kim jest Maryja? Powstało setki miejsc do których dążą pielgrzymki, sanktuaria, przydrożne krzyże i figury. Nie wydaje mi się żeby Maryja bogiem była. A święci? Czyż do nich także się nie modlą się katolicy? Nawet jeśli są tylko pośrednikami, to zostaje nam wspomniana sprawa Maryi, która czyni cuda, a więc boskie moce posiada.

Księga Rodzaju, rozdział 2, wers 2-3:
    A gdy Bóg ukończył w dniu szóstym swe dzieło, nad którym pracował, odpoczął dnia siódmego po całym swym trudzie, jaki podjął. Wtedy Bóg pobłogosławił ów siódmy dzień i uczynił go świętym; w tym bowiem dniu odpoczął po całej swej pracy, którą wykonał stwarzając.
    No właśnie, siódmym dniem była sobota, jak to Żydzi do dzisiaj słusznie uważają. I właśnie wtedy jest tzw. szabat . Kościół walcząc z pogaństwem, nie świętą niedzielę ustanowił dniem chwały bożej, aby biedni rodzimowiercy musieli czcić wielkiego Jahwe. Sobór florencki, rok 1441. Jak każdy katolik wie i odmawia w cotygodniowej modlitwie: „uroczyście obchodzimy pierwszy dzień tygodnia” . Tak oto po raz kolejny boski przykaz przegrywa z uporem człowieka.

    A więc drodzy katolicy, albo wierzycie i bierzecie na poważnie wszystko co tam się znajduje, albo może czas otworzyć oczy i bardziej krytycznie patrzeć na ta księgę. Bo ja tu nie widzę wzorców moralnych które wywyższałyby was na tle innych ludzi.
 
 
C.D.N.

 

16:08, pervertor , Religia
Link Komentarze (7) »
czwartek, 12 lutego 2009
005. Biblijne ciekawostki - część pierwsza tzw. szokująca

    Biblia – chciałoby się powiedzieć  że to najpopularniejsza księga na świecie. Ale czy tak jest naprawdę? Co tydzień kapłan czyta wiernym jakiś fragment z tej książki, a owieczki słuchają. Powtórzy to z reszta za rok, gdyż każdy klecha wałkuje w kółko te same oklepane fragmenty. Tak już się w tej religii przyjęło. Ale jak wielu z was kiedykolwiek sięgnęło i sprawdziło co jeszcze jest napisane w tejże biblii? Powiedzcie szczerze. Praktycznie każdy z was ma ją na swojej półce, ale czy wiecie w ogóle o czym opowiada?
    Pewien ksiądz, jeszcze za czasów liceum, kiedyś na religii powiedział mi że gdyby podważyć choć jeden wers w biblii, to tak jakby podważyć całe chrześcijaństwo. Nie wiem czego ich tam w seminarium uczą, ale w tym samym momencie otrzymałem podprogowy przekaz że cała ta religia to jedno wielkie kłamstwo. Bo bzdur w niej [biblii] bez liku, a żeby się o tym przekonać wystarczy ją otworzyć.
    Po pierwsze początkowo jej nie spisywano. Przekazywano ją z pokolenia na pokolenie, oczywiście ustnie. Graliście kiedyś w głuchy telefon? Jedno zdanie można było bardzo łatwo przekręcić, ale kilkadziesiąt ksiąg? Bez komentarza…
    Z nowym testamentem było już prościej, bo był spisywany, ale hola hola, najstarsza ewangelia została spisana około roku 70. Kolejne dużo później. Więc również nie zostały napisane przez ich autorów, ale dopiero przez następców.
    Kolejna sprawa to taka, że przemądry kościół dokonał zbioru ksiąg staro- i nowotestamentowych wg własnego uznania. Większość odrzucił, a dzisiaj są one znane jako apokryfy. Dlaczego odrzucono te księgi? No właśnie, bo kto by dzisiaj uwierzył że Jezus wyszedł kiedyś przez dziurkę od klucza po promieniu światła, albo też że Henoch (stary testament) był naocznym świadkiem odwiedzin cywilizacji pozaziemskiej, która przekazała nam część swojej wiedzy , a sam Henoch w nagrodę odleciał razem z nimi. O przepraszam, został wniebowzięty. Więc może lepiej nie narażać się na śmieszność i usunąć niewygodne teksty.
    Mimo szczerych intencji, biblia to jednak około 1500 odnalezionych odpisów, w których odnaleziono 80 000 różnic! I bądź tutaj mądry. Która wersja jest prawdziwa? Każdy mnich chcąc nie chcąc popełniał błędy w przepisywaniu, również w tłumaczeniu z jednego języka na drugi. Także co mądrzejszy wtrącał własne widzi misie, aby aktualne pokolenie lepiej zrozumiało jej przesłania.
    W Qumran odnaleziono prawdopodobnie najstarsze kopie pism, jednak niestety okazuje się historia Jezusa była nieco inna niż ta dobrze znana i utarta, a więc Watykan kładzie łapska na znaleziskach i sic! nie było tematu. A każdy kto mówi inaczej to heretyk ( jaka szkoda że już nie można ich palić na stosach). Szerszy opis zasługuje na oddzielną notkę. Tak więc do tematu jeszcze wrócimy.

Teraz przejdźmy do rzeczy najciekawszych:

Trzej królowie:
    Skąd oni się do diabła wzięli? Gdzie w biblii mamy podane ich imiona? Czy ktoś jest w stanie wskazać mi jakikolwiek fragment z nowego testamentu o tych przybyszach? Skąd więc tak daleko zakorzenione przekonanie o darach dla Jezusa, skąd się wzięło to dziwne święto 6 stycznia, które nawet niedawno chciano uczynić w Polsce dniem wolnym od pracy? Jedynie św. Marek coś tam nabąkuje o „mędrcach ze wschodu”. Cholera… ze wschodu? Więc jakim cudem mogli podążać za gwiazdą betlejemską którą ma być niby gwiazda polarna, a która znajduje się właśnie na wschodnim niebie? Nie ma się co zagłębiać dalej, jest to jedyna gwiazda widoczna na północnej półkuli która nie zmienia swojego położenia na niebie. Pierwsi chrześcijanie 6 stycznia obchodzili boże narodzenie, jednak aby pozbyć się śladu po pogańskich wierzeniach, przesunięto je na 25 grudnia. Ale to już temat na inną okazję. Bo to nie jedyne przywłaszczone święto.

Rozdział 16 ewangelii wg. Św. Łukasza:
    Ponieważ każdy biblie ma, a czytać ją trzeba, radzę otworzyć  i wysnuć własne wnioski. To że Jezus pochwalił oszusta, wynika z błędnego tłumaczenia. W najstarszych przekładach jest wszystko w porządku, ale jest to dowód na moje wcześniejsze słowa, że jeden klecha za drugim robili mnóstwo błędów przy przepisywaniu, a błędy tylko się utrwalały i ta oto mamy mnóstwo smaczków w tej jakże mądrej księdze.

Księga Ezechiela:
    Katecheci jakoś wybrneli z obecności dziwnej ksęgi w biblii – Pieśni nad Pieśniami. Ale tutaj jest ciekawiej. Ezechiel widzi lądowanie statku kosmicznego (rozdział 1). A że był to człowiek żyjący w dawnych czasach, niezbyt był obeznanym z techniką. Nie posiadał fachowej wiedzy ani słownictwa. Tak więc opisał na swój sposób właśnie statek kosmiczny. A żeby było ciekawiej, jeden z inżynierów NASA wziął się poważniej za ów tekst. Pamiętacie Szlimana? Wziął Homera na poważnie i odkrył Troję. Za to J. F. Blumrich po dokładniejszych studiach nad księgą Ezechiela, opatentował koło które poruszac się może we wszystkich kierunkach:

 

 
    Mało tego, zrekonstruował cały statek! Zaciekawionych odsyłam dalej do książki pt "Statki kosmiczne Ezechiela", ew. tu:
http://sm.rac.pl/old/strefa/arts/s12012.html
 
 
C.D.N.
21:59, pervertor , Religia
Link Komentarze (4) »
sobota, 07 lutego 2009
004. Kult Cargo vs indiańskie rytuały

    W czasach wielkich odkryć geograficznych nastąpił przełom. Biali żeglarze zaczynali spotykać rdzennych prymitywnych mieszkańców na odległych kontynentach. Nastąpiło zderzenie dwóch kultur. Tubylcy nie rozumieli rozwiniętej techniki obcych przybyszów toteż początkowo brali ich za bogów. Największy i najszybszy rozkwit tego zjawiska jednak zaobserwowano na wyspach Oceanu Spokojnego w czasach II wojny światowej. Biali zaczynali wykorzystywać tubylców do ciężkich prac, a rdzenni mieszkańcy, myślący że spotkali wreszcie swoich bogów, posłusznie pracowali za resztki z jedzenia. Niestety, biali umierali, a więc nie mogli być bogami. Szamani zaczynali się zastanawiać, co to oznacza, w  końcu przybysze dysponowali nieznaną im techniką. Ustalono, że muszą być boskimi wysłannikami, którzy pokazują im jak pozyskać łaskę ich bogów. Tak też postanowili naśladować pracę przybyszów i budować prymitywne lotniska oraz samoloty ze słomy.  Rozmawiali przez prymitywne atrapy, które imitowały radio. Jak się okazało, ich rozumowanie było słuszne. Bogowie zaczynali zsyłać podarunki – samoloty białych myliły ich lotniska i naprawdę, z tragicznym skutkiem próbowały lądować  w takich miejscach. Niestety, wraz z zakończeniem wojny, bogowie przestali przesyłać podarunki, jednak nowe rytuały pozostały:

    Teraz skupmy się na jeszcze starszych rytuałach. Indianie Hopi wierzą, że ich przodkowie zostali odwiedzeni przez boskich nauczycieli – Kaczynów. Kaczynowie posiadali bardzo rozwiniętą wiedzę, m.in. z zakresu ginekologii, astronomii i metalurgii. Swoją wiedzę przekazywali początkowo np. w „El Palacio” w Palenque w Meksyku. Niestety, nadszedł czas że Kaczynowie powrócili do swojego świata, obiecując że niegdyś znowu powrócą. Indianie Hopi, aby upamiętnić ich obecność, po dziś dzień wykonują lalki, mające przedstawiać ich nauczycieli:

 

    Podobną historie odnajdujemy wśród Indian Kayapo. Ich również odwiedził boski nauczyciel – Bep-Kororoti. Przekazywał swoją wiedzę w specjalnie wybudowanej do tej celu szkole. Nosił dziwny kombinezon, który dawał mu magiczne moce i był nie do zranienia przez prymitywne włócznie Indian. Używał on także tajemniczej broni, która potrafiła paraliżować bez zabijania. W ten sposób "oswoił" zaskoczonych nim tubylców. Także i on odszedł, a Indianie co roku świętują pamięć swojego boskiego nauczyciela, wykonując imitacje jego kombinezonu:


 Czy legendarny strój boskiego nauczyciela, nie jest przypadkiem imitacją kombinezonu kosmicznego?

    Czy wspomniane rytuały Indian nie są przypadkiem identycznym zjawiskiem co kult Cargo? Boscy nauczyciele naprawdę chodzili po ziemi. Przodkowie Indian widzieli ich i rozmawiali z nimi. Kim więc byli? Czy aby nie przypadkiem przybyszami z innej planety? Rozwinięta technika i wiedza przybyszów, o której indianie nie mogli mieć pojęcia, została zrozumiana jako magiczne moce, niedostępne przecież zwykłym ludziom. A to z kolei doprowadziło do mylnego przekonania o ich boskim pochodzeniu i powstania nowych przekonań religijnych.
    Dogonowie - lud Afryki ZAchodzniej - dysponuje zadziwiającą wiedza astronomiczną na temat Syriusza, skąd podobno odwiedziła ich pozaziemska cywilizacja. Zadziwiające, że dopiero niedawne odkrycia astronimczne potwierdziły wiedzę, posiadaną przez od bardzo dawna. Czy to dowód na słuszność hipotez paleo-SETI? Do Dogonów powróce niebawem, gdyż ich historia zasługuje na osobny wątek.

 

czwartek, 05 lutego 2009
003. Szansa na istnienie życia pozaziemskiego

 

    Nie będę się rozpisywał na temat teorii powstania życia, bo bardzo łatwo jest odnaleźć w Internecie setki artykułów na ten temat. Pominę krytykę religijnych radykałów oraz naukowców sceptyków. Chciałbym przeprowadzić jedynie tok rozumowania, który zobrazuje fakt, że nawet nieskończenie małe szanse na powstanie życia, w skali całego wszechświata dają całkiem pokaźne liczby.
    Liczbę gwiazd w naszej galaktyce szacuje się obecnie na 400 miliardów. Natomiast średnio tylko co 3 gwiazda, posiada swoje planety. Dokonajmy prostych przeliczeń. Weźmy pod uwagę wariant pesymistyczny i załóżmy że tylko co 10 gwiazda posiada krążące wokół niej planety:

400 000 000 000/10 = 40 000 000 000

    Jak każdy wie, aby mogło kwitnąć życie, tak jak u nas na Ziemi, planeta musi znajdować się w takiej odległości od swojego słońca, która zapewniałaby obecność wody w stanie cieczy. Tzw. „pas życia” znajduje się w odległości zależnej od rozmiaru  gwiazdy.  W naszym przypadku – układy słonecznego, znajduje się tu tylko jedna planeta. Załóżmy więc, że z pośród naszej gromadki gwiazd, tylko co dziesiąta posiada taką planetę.

40 000 000 000/10 = 4 000 000 000

    Skoro już mamy zbiór planet, na których mogłoby zaistnieć życie, weźmy teraz poprawkę na uwagi sceptyków, że szansa taka szansa wynosi… no przyjmijmy 1 do miliona. Zawrzemy tu wszystko co jest wymagane, a więc istnienie atmosfery, obecność wody itd.

4 000 000 000/1 000 000 = 4 000

    Widzimy już, że szanse na powstanie życia są dosyć spore. Co prawda pojawia się sceptycy, którzy obarczą obliczenia te sporym marginesem błędu. Może i mają racje, może też nie. Ale to nie koniec naszych rozważań. W całym wszechświecie istnieje wg szacunków 100 000 000 000 innych galaktyk.

4*100 000 000 000 = 4 000 000 000 000

    Nieźle prawda? A przecież jest to najbardziej pesymistyczny wariant. Obserwacja całego wszechświata nie leży w zasięgu naszych możliwości, całkiem prawdopodobne że jego prawdziwy rozmiar to tylko promil z pośród tego co możemy dostrzec. Możliwe jest, że wędrujące komety, meteoryty i inne ciała roznoszą zalążki życia w postaci bakterii z jednej planety na drugą. A co, jeśli życie jakie znamy nie jest jedyną prawdziwą możliwością? Są bakterie zdolne do życia zarówno w wysokich, jak i niskich temperaturach. Jeśli to one dały początek życiu na obcych planetach? Albo jeśli w ogóle życie może powstać z zupełnie innych pierwiastków? Wtedy nasze szacunkowe obliczenia powiększą sie i to znacznie.
    Scenariuszy jest tutaj bardzo wiele, ale nawet jeśli nie przemawiają za nami liczby ani inne pośrednie dowody, powinniśmy sobie chociażby wyobrazić, jak wielki jest nasz wszechświat. Może wtedy, uzmysłowimy sobie, że nie jesteśmy wcale pępkiem świata...

Ogrom wszechświata, a możliwość istnienia innych form życia:

Size of the Universe - NAPISY PL:

 
środa, 04 lutego 2009
002. Paleoastronautyka, AAS, paleo-SETI

    Ktoś, kto już raz opracował swój własny wizerunek świata, nie da się przekonać na nic innego. Zauważcie że osoby starsze, potrafią magazynować przedmioty dla nas nie przydatne , ale pochodzące z ich lat młodości. Nasi dziadkowie będą do końca życia jeździć dużym fiatem czy polonezem i nie dadzą się przekonać na nic innego. Bardzo niewiele z nich w ogóle pomyśli o tym, ze mogła by się nauczyć obsługi komputera. Bardzo mały odsetek z nich, śledzi nieustający rozwój ludzkości. Tak samo jest u nas z teoriami naukowymi, archeologią czy też religiami.
    Każdy z nas pamięta ze szkoły okres średniowiecza, kiedy to ludzie wierzyli że Ziemia jest centrum wszechświata, natomiast Słońce krąży dookoła niej. Pomimo naukowych dowodów Kopernika, idea ta została uznana za herezję na bardzo długi czas. Mógłbym wymieniać podobne przykłady, ale mam nadzieję że wystarczająco naświetliłem problem. Dzisiaj myślimy, że te wszystkie błędne ideologie i zabobony odeszły w zapomnienie. Niestety, okazuje się że jest zupełnie inaczej. Nadal mamy klapki na oczach, nadal błądzimy ślepo po utartych ścieżkach. Bo przecież każdemu z nas tak ciężko przyznać się do błędu. Dlatego chciałbym przedstawić tutaj alternatywną, mocno krytykowaną wersje pojmowania niektórych wydarzeń. Osoby o otwartych umysłach, które potrafią myśleć w sposób krytyczny nawet na temat świętości, na pewno dojdą do zupełnie nowych wniosków.
    W 1968 roku Erich von Daniken opublikował swoja pierwszą książkę pt. "Wspomnienia z przyszłości". Przedstawił w niej tezę, że wiele tysięcy lat temu Ziemie odwiedzili istoty pozaziemskie. Ludzie nie byli w stanie pojąć tego, co się wydarzyło i nabrali błędnego przekonania, że przybysze są bogami. Dzisiaj wszyscy wiemy, że owi bogowie nie istnieją. Niemniej jednak, w pośredni sposób ich obecność została zapamiętana w niezliczonych świętych księgach, rzeźbach, obrazach i budowlach. Książka stała się natychmiast bestsellerem i wywołała ogólnoświatową dyskusję. Powstała nowa dziedzina wiedzy – paleoastronautyka.  Jako ciekawostkę zamieszczam rysunek, przedstawiający  widok z płyty nagrobnej znajdujących się w La Venta w Meksyku. Obraz ten mocno utrwalił się wtedy w wyobraźniach czytelników, a który przedstawia… no właśnie, rakietę?

 

Rakieta... czy też moze wg klasycznej wersji coś związane z kultem religijnym?
 
Oryginał:
oryginał


    W 1973 roku, amerykański prawnik Gene Philips zobaczył w telewizji program poświęcony książce Danikena. Dowody przedstawione w tym programie wydały mu się tak logiczne, że postanowił nawiązać kontakt z autorem. Obaj wspólnie załozyli towarzystwo badawcze, którego zadaniem miało być udowadnianie tez, głoszących że Ziemia była niegdyś świadkiem pozaziemskich wizyt, a ingerencje obcych cywilizacji zostawiły za sobą niezliczone ślady swojej obecności.
    Wraz z rozwojem, towarzystwo pozyskiwało nowych członków. Zarówno naukowcy, jak i amatorzy z całego świata zaczęli wymieniać się spostrzeżeniami i własnymi odkryciami. Doprowadziło to w końcu do powstania Towarzystwa Badawczego Archeologii, Astronautyki i SETI. AAS po dziś dzień jest otwarta organizacją,  która nastawiona jest na przedstawianie w/w dowodów opinii publicznej.
    Mianem SETI określa się poszukiwania rozumnych form życia we wszechświecie. Paleo-SETI przeprowadza dokładnie te same poszukiwania, ale w naszej przeszłości. Istnieją tysiące dowodów pozostawionych świadomie lub nieświadomie właśnie przez te istoty. Jedynie co trzeba zrobić, to otworzyć oczy i bardziej krytycznie patrzeć na naszą historie.
    Aby poprzeć moje słowa, polecam otworzyć księgę Ezechiela znajdujacą sie w Starym testamencie i przeczytać pierwszy rozdział właśnie w taki krytyczny sposób. Jeżeli nic wam ten tekst nie pokaże, wyobraźcie sobie, że jesteście osobą urodzoną kilkadziesiat lat przed naszą erą, która w niespodziewany sposób odbywa podróż w czasie, do chwili obecnej. Dysponując wiedza na temat świata i słownictwem sprzed ponad 2000 lat, spróbujcie odtworzyć i opisać widziane przez siebie zjawiska, które dzisiaj nikogo nie dziwią. Czy nie wyda się wam wtedy logiczne, że opisany jest tam… śmigłowiec?

 

wtorek, 03 lutego 2009
001. Wstęp - o co w tym wszystkim chodzi

 

    Życie każdego człowieka wykute jest wg standardowego schematu. Rodzimy się, uczymy się mówić, poznając świat bazujemy na tym co przekazują nam rodzice. To oni budują nasz pierwszy światopogląd, to ich zdanie będzie dla nas najważniejsze. To oni przekazują nam swoją religie. Idąc dalej przechodzimy przez kolejne etapy życia, wchodzimy w dorosłość, znajdujemy sobie partnera życiowego, staramy się o grupkę dzieci, dobra prace i bogaty dom.
    Tak można do śmierci. Ale czy choć raz zadałeś sobie pytanie, czy wszystko co Cię otacza i czy wszystko co mówią i uczą nas inni jest prawdą? Czy zadałeś sobie pytanie, dlaczego ucząc się historii, nigdy nie poznałeś panteonu naszych rodzimych bóstw? Dlaczego tylko grecka i rzymska kultura była zawsze motywem przewodnim przez twój cały etap edukacji? Czy chociaż raz tak naprawdę przeczytałeś biblie? Dlaczego mówisz że nie wierzysz politykom, a mimo to ludzi którzy odsłaniają drugą stronę medalu nazywasz obłąkanymi?  Wiele razy widziałeś w telewizji zafałszowane reportaże na temat Ufo, ale czy kiedykolwiek zastanowiłeś się czy cywilizacje pozaziemskie mogą naprawdę istnieć i czy są na to dowody? Dlaczego środowiska naukowe potępiają swoich kolegów którzy łamią utarte schematy? Dlaczego w końcu to wszystko jest przed nami tuszowane?
    Zakładając tego bloga chciałbym zachęcić was do dyskusji na tematy które będę tutaj poruszał. Chciałbym skupić się na alternatywnej wersji historii, której choć nie uczą w szkołach, to mimo to jest jak najbardziej prawdziwa. Chciałbym poruszyć fakty historyczne, które z oczywistych powodów nigdy nie są emitowane w telewizjach ani drukowane w poczytnych gazetach. Chciałbym poruszyć tematykę paleo-SETI, a więc hipotezę która zakłada że cywilizacje pozaziemskie odwiedzały Ziemie, pozostawiając za sobą ślady ich obecności.  Spróbuje wyjaśnić dlaczego istnieją błędne stereotypy i dlaczego ludzie tak często sięgają po kłamstwo, aby ustanowić jedną jedyną prawdę. Przedstawię nieznane fakty religijne, głównie chrześcijańskie z oczywistych powodów. 
    Na koniec powiem że jestem racjonalistą i nie interesują mnie żadne pozazmysłowe relacje. Nie należę do żadnej religi, sekty ani stowarzyszenia. Nie będę tu poruszał tematyki chanellingu, teorii końca świata, przepowiedni, ani tez innych paranormalnych rzeczy . Interesuje mnie tylko to co mogę dotknąć, przedmioty które naprawdę istnieją, teorie które da się udowodnić i wydarzenia, które naprawdę miały miejsce.